Miejsca graniczne

Obwód chersoński: pograniczna ziemia bogów i bohaterów

Publikacja: 16 stycznia 2026

NR 58 2025
DO LISTY ARTYKUŁÓW

Obwód chersoński: pograniczna ziemia bogów i bohaterów

Spójrzmy na dolny Dniepr nie tylko jak na bramę Ukrainy, ale też jak na miejsce kontaktów miejscowych ze światem od czasów starożytnych. Innymi słowy, północne wybrzeża Morza Czarnego są elementem paneuropejskiej historii, uwzględniając również jej mitologię i bohaterów.

Obwód chersoński jest niczym Ukraina w miniaturze – od wieków na jego dzisiejszym terytorium krzyżowały się drogi rozmaitych przesiedleńców i kolonistów. Za sprawą swojego położenia geograficznego stanowi punkt wyjścia dla kluczowych debat dotyczących tożsamości tego kraju. Rzeka Dniepr to fundament tożsamości narodowej, Morze Czarne łączy region z procesami paneuropejskimi, a step – z tradycjami nomadów ze Wschodu. Już sam ten fakt sprawia, że nie można postrzegać Chersonia w oderwaniu od dziejów Ukrainy, nierozerwalnie związanych z Konstantynopolem (vel Stambułem). Drugim kluczowym czynnikiem kształtującym specyfikę lokalnej kultury jest to, że wspomniany akwen łączy dwa różne krajobrazy: las i step, które dzielą współczesne terytorium tego państwa niemal na pół – na część północno-zachodnią i południowo-wschodnią.

Do dzisiaj – co widzimy codziennie, choćby w nagłówkach portali informacyjnych – trwa zaciekła konfrontacja między neoimperialnym dyskursem Rosji, wspieranym przez potężny aparat propagandowy, a desperackim pragnieniem Ukraińców, aby „odzyskać” kraj, odzierając narrację o jego przeszłości z wytworzonej przez Kreml mitologii. Siłą rzeczy rodzi to nowe mity. „Mitotwórstwa” jest tutaj tak wiele, że wystarczy dla wszystkich.

W 2015 roku wraz z Serhijem Djaczenką, historykiem architektury i ekspertem w zakresie muzealnictwa, założyliśmy organizację pozarządową Urban Re-Public, której celem było zbadanie przeszłości obwodu chersońskiego przez pryzmat dziedzictwa kulturowego. Pragnąc zbudować pomost między badaczami a miejscowymi społecznościami, konsekwentnie angażowaliśmy w tę refleksję młodych artystów, stosując podejście antropologiczne łączące sztukę i badania etnograficzne jako sposób na odbudowę pozornie niejasnej tożsamości tych terytoriów.

Dla przykładu, w 2016 roku uratowaliśmy Żelazny Most w Geniczesku, mieście położonym nad brzegiem Morza Azowskiego (obecnie okupowanym przez Rosjan) – zabytek sztuki inżynieryjnej zaprojektowany podczas I wojny światowej przez młodego austriackiego inżyniera Friedricha Rotha (1878–1940). Jest to tymczasowa przeprawa kolejowa, której montaż wymaga minimalnych nakładów sprzętowych i czasowych, umożliwiając szybką wymianę zniszczonych mostów drewnianych. Aby rozreklamować swój wynalazek, Roth współpracował z firmą Waagner-Biro, zajmującą się budowaniem mostów (wówczas znaną jako Anton Biró and Albert Milde & Co.; obecna nazwa funkcjonuje od 1924 roku). Przedsiębiorstwo to dostarczało ponadto metalowe szkielety charakterystycznych struktur, takich jak nowa kopuła Bundestagu, dach dziedzińca British Museum, londyński wieżowiec The Gherkin („Ogórek”) i opera w Sydney.

Pierwszy tego typu most powstał w 1915 roku w Serbii, lecz nie przetrwał do dzisiaj. W Europie Środkowej zbudowano dziesiątki podobnych przepraw, ale tylko kilka z nich – w tym jedna w Wiedniu – zdołało się zachować do naszych czasów. Po Anschlussie Austrii w 1938 roku nazistowskie Niemcy znacjonalizowały Waagner Biro i rozpoczęły budowę opartych na jej projektach prefabrykowanych mostów na terytoriach okupowanych. Budowla z Geniczeska pierwotnie spinała brzegi Orszy na Białorusi, ale w 1951 roku przeniesiono ją do obecnej lokalizacji.

Kiedy lokalne władze ogłosiły, że most zostanie rozebrany, spotkało się to z protestami miejscowych aktywistów, które jednak okazały się nieskuteczne. Aby je wesprzeć, sprowadziliśmy zespół artystów, którzy w swoje działania zaangażowali okolicznych mieszkańców. Kampania ta spotkała się z ogólnokrajowym odzewem, a przeprawa stała się znakiem rozpoznawczym miasta.

Spójrzmy teraz na dolny Dniepr nie tylko jak na bramę Ukrainy, ale też jak na miejsce kontaktów miejscowych ze światem od czasów starożytnych. Północne wybrzeża Morza Czarnego są elementem paneuropejskiej historii, uwzględniając również jej mitologię i bohaterów. To właśnie tutaj miały miejsce pierwsze burzliwe spotkania „Starego Świata” i Gotów (Skandynawów), co znalazło odzwierciedlenie w mitologii nordyckiej. U ich podstaw stał handel morski, głównie zbożem. Najważniejszym targiem zbożowym w regionie była Olbia, największa starożytna grecka osada na wybrzeżu Morza Czarnego, od 1926 roku ukraiński narodowy rezerwat historyczno-archeologiczny. Sprzyjała temu między innymi żyzna gleba. Obwód chersoński od dawna uchodzi za spichlerz Ukrainy, oprócz pszenicy dostarczając jej również owoce, warzywa i melony.

Z Olbii promieniowała na okolice kultura Miletu, której patronuje Achilles. Jak głosi mit, pochowany jest on na wyspie Leuke – obecnie znanej jako Wyspa Wężowa w granicach obwodu odeskiego – wyrastającej z morza trzydzieści pięć kilometrów od delty Dunaju skale o powierzchni niewiele większej od warszawskiego Ogrodu Saskiego, która broni dostępu do ukraińskich portów i jest kluczowym elementem definiującym ukraińskie wody terytorialne. Miała ona również swój współczesny moment chwały. To tam 24 lutego 2022 roku, gdy wyspę zaatakował rosyjski krążownik rakietowy Moskwa, jeden z jej nieugiętych obrońców, Roman Hrybow, tuż przed pojmaniem przez okupanta wygłosił za pośrednictwem radia motto trwającej do dziś wojny: „Russkij wojennyj korabl, idi na ch…j”. Ten dzień na zawsze pozostanie w ukraińskiej pamięci zbiorowej.

W IV–III wieku p.n.e. w pobliżu cypla Kinburn (w obwodzie chersońskim), niedaleko miejsca, w którym Achilles zorganizował słynne zawody biegowe, zbudowano świątynię na jego część. Fragment ołtarza z niej znajduje się w Muzeum Historycznym w Chersoniu i jest tak ciężki, że Rosjanie nie zdołali go ukraść, kiedy jesienią 2022 roku splądrowali najcenniejsze eksponaty tej instytucji, w tym złoto scytyjskie. Obrabowali oni również Muzeum Sztuk Pięknych, zagarniając dla siebie około dziesięciu tysięcy obiektów z kolekcji liczącej około trzynaście i pół tysiąca dzieł sztuki. Skarby te, wraz z bogatymi zbiorami bibliotecznymi, zostały przetransportowane na okupowany przez najeźdźcę Krym.

Długie ramiona starożytności sięgnęły burzliwych lat dwudziestych XX wieku, kiedy to we wsi Czornianka Dawid Burluk – jeden z najistotniejszych reprezentantów rosyjskiej i ukraińskiej awangardy, który podawał się za potomka zaporoskich Kozaków i nazywał się „tatarsko-zaporoskim futurystą” – założył jedno z pierwszych rosyjskich stowarzyszeń futurystycznych – Hylaea (ros. Gileja). Jego członkowie uważali, że Czornianka leży na skraju lesistego regionu o tej właśnie nazwie, o którym tak pisał Herodot w Dziejach: „A jeżeli przejdzie się Borystenes [Dniepr – przyp. aut.], pierwszą od morza jest kraina Hylaja”[1]. Artyści połączyli pradawne dzieje tych ziem z przyszłością: to tutaj napisali swój manifest programowy „Policzek gustowi publicznemu”.

Południowy step dał początek wyjątkowemu zjawisku, jakim byli Kozacy, z ich systemem demokratycznego zarządzania i zbrojnej obrony wschodniej granicy Europy (i zarazem wschodniej granicy etnokulturowej Ukrainy) na rzece Don. To wyjaśnia utrwalony w świadomości społecznej motyw „Ukrainy jako państwa kozackiego”, mimo że zainicjowana w IX wieku budowa państwowości wokół Kijowa obejmowała tylko północną część tych ziem.

Dla ludności zamieszkującej brzegi Dniepru najbardziej żywe dziedzictwo przeszłości wiąże się z Kozakami i błotnistą niziną Wełykyj Łuh, gdzie znajdują się reliktowe lasy i równiny zalewowe o powierzchni ponad czterystu kilometrów kwadratowych. W tamtejszych jarach Kozacy zaporoscy zakładali zimą obozy, które były trudne do znalezienia dla wroga. „Sicz to matka, Wełykyj Łuh – ojciec” – mawiali. Znajdowały się tutaj dwa ważne ośrodki tej społeczności: Sicz Kamieńska (założona w 1709 roku) i Sicz na uroczysku Oleszki (powstała w 1711 roku). W pierwszym z nich omawiano artykuły Konstytucji Filipa Orlika, „traktatu” z 1710 roku, który ustanowił prawne ramy niezależnego Hetmanatu.

W 2022 roku Serhij Djaczenko zrekonstruował wygląd twierdzy Kyzykermen. Turcy zbudowali ją pod koniec XV wieku nad brzegiem Dniepru, w miejscu zajętej przez nich litewskiej „stanicy celnej Witolda Wielkiego”. Stała się ona również ważnym punktem tranzytowym na trasie krymskiej, była wykorzystywana do ataków na ziemie ukraińskie i do walki z Kozakami zaporoskimi, którzy na swoich czajkach najeżdżali nadrzeczne miejscowości. Podczas kampanii krymskiej w 1689 roku twierdzę oblegała armia rosyjsko-kozacka, jednak siły hetmana Iwana Mazepy zdobyły ją dopiero w 1695 roku. Na brzegu zachowały się fragmenty tego kompleksu, ze śladami późniejszych modyfikacji.

W 1784 roku założono w tym miejscu miasto Berysław, dziś nieustannie bombardowane i uznawane za klasyczny przypadek urbicydu. W 2023 roku Ołeksandr Jermołajew, projektant 3D z Mikołajowa, stworzył z klocków LEGO model twierdzy Kyzykermen w ramach swojej serii przedstawiającej zabytkowe budynki zniszczone w wyniku działań wojennych.

Warto zauważyć, że termin „kozak” pojawia się po raz pierwszy w łacińskim podręczniku języka Kumanów (Połowców), zawartym w średniowiecznym manuskrypcie Codex Cumanicus. Został on opracowany w XII wieku, kiedy Wenecja i później Genua zaczęły zakładać faktorie handlowe w północnej części regionu czarnomorskiego, na miejscu dawnych kolonii. „Kozaka” włoscy kupcy definiowali jako „strażnika” czy „wartownika”, i w tego rodzaju roli zazwyczaj zatrudniali miejscowych wolnych mężczyzn posiadających przeszkolenie wojskowe.

Kozacy pełnili służbę strażniczą na przeprawach przez Dniepr w czasach Wielkiego Księstwa Litewskiego (od 1398 roku) i Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Pod koniec XV wieku narastające napięcia społeczne i religijne doprowadziły do wzniecenia przez nich szeregu powstań, co ostatecznie poskutkowało utworzeniem Hetmanatu Kozackiego po zrywie Bohdana Chmielnickiego w połowie siedemanastego stulecia. Sicz Zaporoska w ciągu dwustu lat, aż do swej likwidacji przez Imperium Rosyjskie w 1775 roku, sześć razy zmieniała lokalizację, jednak Wełykyj Łuh przez cały ten czas pozostawał centrum militarnym i gospodarczym Kozaków.

Z historią tej społeczności wiąże się tragiczne zawalenie się tamy w Kachowce 6 czerwca 2023 roku, w efekcie którego tysiące ludzi straciło dach nad głową, a miasta i wioski w ujściu Dniepru zostały zalane. Zniszczeniu uległa też większość zabytków architektonicznych w miejscowościach Oleszki, Hoła Prystań czy Zburjiwka, w tym interesujące przykłady architektury wernakularnej. W sumie uszkodzono około osiemdziesięciu pięciu obiektów dziedzictwa kulturowego. Straty obejmują między innymi słynny w całym kraju malowany dom Poliny Rajko, przedstawicielki sztuki naiwnej, która w wieku sześćdziesięciu dziewięciu lat przekształciła swoje gospodarstwo w Oleszkach we fresk.

Nie jest to jednak bynajmniej pierwszy przypadek tego rodzaju destrukcyjnych działań Rosji w tym regionie. W latach 1955–1958 został on w całości zalany po wzniesieniu zapory w Kachowce, co wiązało się również z przymusowymi wysiedleniami. Ambitne komunistyczne programy elektryfikacji, nawadniania i zaopatrzenia Półwyspu Krymskiego w wodę realizowano z lekceważeniem losów dziesiątek tysięcy ludzi, którzy stali się wewnętrznymi migrantami.

Obecnie w Re-Public pracujemy nad koncepcją „muzealizacji” historycznego centrum wsi Nowoworoncowka, znajdującej się na terenie Wełykiego Łuhu. Mieszkańcy mają śmiałe ambicje: przekształcenie utrzymanego w radzieckim stylu muzeum historii lokalnej w ośrodek kultury i utworzenie szkoły artystycznej. Ich wiarę w przyszłość potęgują cuda ekologiczne, takie jak młody las wierzbowy, który wyrósł na dnie zbiornika wodnego, choć przewidywano, że powstanie tam toksyczna pustynia. To nieoczekiwanie triumfalna odpowiedź przyrody na ekobójstwo.

Istotną rolę w zanikaniu materialnego dziedzictwa kulturowego odgrywa również step. Nieustanne wojny, najazdy i grabieże, a także wynikająca ze zmienności klimatu niestabilność osadnictwa spowodowały, że po historycznych miejscowościach nie pozostały prawie żadne ślady. Specyfika tych ziem nie pozwala na ich zrównoważone zasiedlanie czy rozwój. W efekcie wszystkie miasta na tym terenie można scharakteryzować jako obdarzone „kruchym dziedzictwem”.

W obwodzie chersońskim znajduje się około pięciuset stosunkowo dużych osad, i na każdą z nich przypada średnio po sześć obiektów dziedzictwa kulturowego. Tak się złożyło, że najcenniejsze pod tym względem miejscowości skupiły się wzdłuż rzek Ingulec i Dniepr. Linia frontu przebiegała najpierw, w 2022 roku, wzdłuż pierwszej z nich, a przez kolejne dwa lata w rejonie Dniepru.

Do końca sierpnia 2025 roku w wyniku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę zniszczono lub uszkodzono tysiąc pięćset pięćdziesiąt trzy obiekty dziedzictwa kulturowego. Obwód chersoński zajmuje drugie miejsce pod względem strat. Uważamy, że niszczenie dziedzictwa może stanowić dowód zamiarów ludobójczych. W tym kontekście warto przywołać książkę Thérèse Delpech „Savage Century: Back to Barbarism” (Dzikie stulecie. Powrót barbarzyństwa), obecnie często cytowana na Zachodzie. Jej autorka przewidziała zagrożenie ze strony agresywnej Rosji, a terminy „rewilding” („zdziczenie”) i „savage age” („dzika epoka”) weszły do powszechnego obiegu, szczególnie w odniesieniu do reżimu Putina jako najstraszniejszego „nowego barbarzyńcy”.

Odkąd latem 2022 roku przenieśliśmy siedzibę naszej organizacji do Odessy, realizujemy wspierany przez IWM (The Institute for Human Sciences) projekt „Obiekty dziedzictwa kulturowego południowej Ukrainy w trakcie rosyjskiej inwazji: dokumentacja, znaczenie, przyszłość”. Serhij Djaczenko jest również ekspertem w ramach inicjatywy HeMo (Monitoring Heritage for Recovery, Monitorowanie Dziedzictwa w Celu Odbudowy). Naszym głównym zamiarem jest skrupulatne dokumentowanie i pielęgnowanie pamięci o wyjątkowych zabytkach w całym obwodzie chersońskim, zwłaszcza na wyzwolonych z rąk agresora terytoriach, które obecnie są narażone na systematyczne niszczenie. W świetle tej planowej destrukcji standardy UNESCO dotyczące autentyczności zabytków muszą ulec zmianie. Odbudowa utraconych obiektów ma kluczowe znaczenie dla zachowania dziedzictwa kulturowego i obalenia narracji mających na celu wymazanie przeszłości Ukrainy.

My również zmieniliśmy podejście. Podczas gdy wiele zespołów badawczych ewidencjonuje oficjalne obiekty dziedzictwa kulturowego, które zostały utracone, my zaczęliśmy rejestrować wszelkie istotne pod tym względem zabytki, niezależnie od ich formalnej kategoryzacji. Zidentyfikowaliśmy liczne miejsca, które nie podlegają oficjalnej ochronie, mimo że zasługują na wpisanie do rejestru zabytków. Godnymi uwagi przykładami są dawny kościół menonicki w Mykilskim (Nikolaifeld) i zbór luterański w Wysokopilli (Kronau).

Zgodnie z tym podejściem w 2024 roku zainicjowaliśmy projekt „Dziedzictwo kulturowe jako podstawowy powód wyjątkowości i kluczowy czynnik dla odrodzenia zniszczonych przez wojnę miast w obwodzie chersońskim”. Dotyczyć on miał terytoriów wyzwolonych z rąk najeźdźców, ale cały lewy brzeg Dniepru, siedemdziesiąt cztery procent obszaru obwodu, pozostaje pod okupacją. Tworzymy listy zabytków w każdej miejscowości, aby zapewnić ich wpisanie do rejestrów państwowych i uwzględnienie w powojennych projektach odbudowy. Niestety kwestia ta pozostaje nierozwiązana na szczeblu centralnym. Aby opracować kompleksowy plan działania w zakresie dziedzictwa kulturowego, angażujemy szerokie grono ekspertów, w tym artystów z Chersonia, innych miast Ukrainy i z zagranicy.

Pracując nad wspomnianymi ewidencjami obiektów, zidentyfikowaliśmy szeroki zakres centralnych punktów każdej miejscowości w obwodzie. W przypadku ośrodków położonych bliżej morza godne uwagi elementy dziedzictwa obejmują obiekty z czasów starożytnej Grecji – można tu wymienić sanktuarium Demeter na klifach w pobliżu wsi Stanisław przy ujściu Dniepru. Miejsce to przypomina kształtem amerykański Wielki Kanion i było popularnym celem dla turystów. Położona na cyplu świątynia pełniła funkcję zarówno religijną, jak i latarni morskiej[2]. Niestety, ponieważ klify są gliniane, część budowli zawaliła się do delty rzeki. Stanisław przetrwał okupację i powstanie fortyfikacji wojskowych, a obecnie jest narażony na niszczycielskie ostrzały z okupowanego lewego dnieprzańskiego brzegu.

Mamy też jednak bardziej optymistyczną historię. Dzięki naszej inicjatywie mieszkańcy położonej na północ od Chersonia Darjiwki wybierając nowy herb swojej miejscowości postawili na wizerunek bogini Hekate (czy też scytyjskiej Api) z nogami węża, która według Herodota[3] niegdyś mieszkała w okolicznych jaskiniach. Grecki dziejopis nazwał ją „matką Scytów”, ponieważ pierwszy z nich był synem Hekate i Heraklesa, który przybył na te ziemie, aby wykonać swoje dziesiąte zadanie – zdobycie wołów Geriona. Portret Hekate-Api został zapożyczony z elementu uprzęży konnej (IV wiek p.n.e.) odkrytej w kurhanie zlokalizowanym sto pięćdziesiąt kilometrów od Darjiwki. Tak się składa, że podobne mogiły są w Ukrainie powszechnym widokiem. Trzysta osiem z nich znajduje się w odległości zaledwie czterdziestu–pięćdziesięciu kilometrów od Chersonia, tworząc tak zwaną „Dolinę Kurhanów”: jedyne miejsce w kraju, w którym stanąwszy na kurhanie można zobaczyć wokół siebie dziesiątki innych. Co więcej, można stamtąd podziwiać step w takiej postaci, w jakiej widzieli go nasi przodkowie w czasach Scytów, Hunów i Połowców.

Realizacja wszystkich tych działań jest oczywiście trudnym zadaniem ze względu na rosyjski ostrzał z lewego brzegu i drony nadal zrzucające ładunki wybuchowe bezpośrednio na ludzi. Nas to jednak nie powstrzyma.

 

Konsultacja: Serhij Djaczenko, członek ukraińskiej sekcji Międzynarodowej Rady Ochrony Zabytków i Miejsc Historycznych (ICOMOS) i Narodowego Związku Architektów Ukrainy, muzealnik, badacz architektury i historii południowej Ukrainy oraz założyciel organizacji pozarządowej Urban Re-Public (Chersoń).

 

 

[1] Herodot, „Dzieje”, przeł. Seweryn Hammer, ks. IV, § 18.

[2] Ibidem, ks. IV, & 53.

[3] Zob. ibidem, ks. IV: Melpomena.

Copyright © Herito 2020