Jak widzimy siebie nawzajem

Symbole i kalki

Jak widzimy siebie nawzajem. Obrazy narodów, uprzedzenia w Europie Środkowej

Publikacja: 10 sierpnia 2021

NR 1 2010

TAGI DO ARTYKUŁU

DO LISTY ARTYKUŁÓW

Ludzkie poczucie sprawiedliwości nie jest nazbyt rozwinięte. Znałem ongiś starego cyncara (Greka), pana Dugaliego, który słuchając opowieści o walkach turecko-greckich, w momencie, gdy opisywano, jak Turek dźga bezlitośnie na oślep Greka, zerwał się z miejsca ze zgrozą:

– Ach, podły poganinie! podły poganinie!

Kiedy zaś opowiadający, zmieniając bieg narracji, zaczął rozprawiać o tym, jak Grek łapie Turka, zarzyna, smaży w oleju, tylko mruknął łagodnie:

– Co też mógł zrobić, biedny!

(To jest, cóż mógł zrobić, biedny Grek! Oczywiście, że usmażyć w oleju. Przecież nie usmaży go w smalcu spod pampuchów, biedny Grek).

Takie jest ludzkie poczucie sprawiedliwości, wszędzie, nie wyłączając dziejopisarstwa.

Kálmán Mikszáth, Oblężenie Bystrzycy, tłum. Zoltán Gyalókay

Nowoczesne narody środkowoeuropejskie, nim się ukształtowały, przebyły drogę usłaną trudnymi konfliktami; projekty państw narodowych skonstruowano na szkodę sąsiadom, zdawałoby się, że bez perspektywy na złagodzenie antagonizmów. Powstały wykluczające się nawzajem tradycje narodowe. Nasi sąsiedzi kreowali obraz własnego narodu, na przykład ustanawiając nas, Węgrów, punktem odniesienia, konstruując na tej podstawie własną tożsamość. Te obrazy oczywiście nie pokazują, jacy jesteśmy naprawdę – nie to leży u podstaw kształtowania wizerunku własnego narodu. Spojrzenie sąsiadów pokazuje, jacy jesteśmy w ich mniemaniu. Niechętnie zerkamy do tego lustra, choć byłoby to wielce potrzebne, a dogłębna analiza tego odbicia jest wręcz nieodzowna w kształtowaniu przyszłych relacji z nimi.

W tym szkicu chcę poruszyć dwa tematy: kilka cech charakterystycznych dla kształtowania obrazu narodu oraz sieć wzajemnych uprzedzeń, tło argumentacji. Prasa międzynarodowa i krajowa często do dziś – taki był zwyczaj w czasach komunizmu – używa na określenie obszaru rozpiętego pomiędzy Bałtykiem a Adriatykiem miana Europy Wschodniej. Starsze pokolenie wychowano w przeświadczeniu, że istnieją dwa światy, dwa „porządki światowe”, a my znajdujemy się po wschodniej stronie kuli ziemskiej i Europy. Dla mojego pokolenia jednakże Europa Środkowa z tak zwanymi krajami socjalistycznymi była zachodnim obszarem wpływów Związku Sowieckiego. W przeciwieństwie do rozpowszechnianego przez Związek Sowiecki i zaaprobowanego przez Zachód pojęcia Europy Wschodniej.

Gdzież jest więc ten obszar? Według jednej z możliwych definicji jest nim ta strefa naszego kontynentu, w której w podobny sposób odbywało się powstawanie narodów, ów ważny składnik procesu modernizacji. Na początku tego procesu nie było niepodległej państwowości, gdzieniegdzie istniała tradycja politycznej suwerenności, gdzieniegdzie całkowicie jej brakowało. Obszar ten był zamieszkany przez ludność o skomplikowanej strukturze narodowościowej, gdzie zazwyczaj współistniały różne wyznania religijne i, co za tym idzie, różniące się od siebie tradycje cywilizacyjne. Gdzie idea nowoczesnego narodu zawitała z zewnątrz, była niejako towarem importowanym z zachodu. Mówiąc krótko: na wschód od niemieckiego i na zachód od rosyjskiego obszaru językowego. Zalicza się do niego nie tylko dawna monarchia austro-węgierska, ale również pozostające poza nią tereny polskie, jak i Bałkany.

Dwa główne nurty badań ostatnich dwóch, trzech dziesięcioleci w Europie nad fenomenem nacjonalizmu (szczególnie w krajach anglosaskich) pojmują naród – w sposób nieco uproszczony – jako przede wszystkim konstrukt, „wspólnotę wyobrażoną” przez ideologów i budowniczych narodów (Benedict Anderson, Eric J. Hobsbawm) oraz jako twór, którego istotą jest zakorzenienie w pochodzeniu etnicznym i tradycji (Anthony D. Smith). Nawet jeśli w tworzeniu tożsamości wspólnoty nowego typu wielką rolę odegrały „wymyślone tradycje” (Hobsbawm), to jednak trudno wyobrazić sobie, że taka wspólnota powstanie z dnia na dzień, tak jak Pallas Atena wyskoczyła z głowy Zeusa. Nie można pomijać przesłanek z przeszłości. Ważna była świadomość wspólnego pochodzenia, historyczna pamięć tożsamości jako wspólnoty, a także nie mniej od nich doniosły fakt posługiwania się tym samym językiem. Czynniki te bywały ważniejsze w Europie Środkowej niż na Zachodzie. Charakterystyka procesu kształtowania się narodów różni się zdecydowanie również od drogi imperialnej Rosji, gdzie istotną rolę odegrały lojalność wobec panującego oraz prawosławie. Nie można oczywiście zbagatelizować wagi tożsamości wyznaniowej także w naszym regionie. Naród w rozumieniu Zachodu jest wspólnotą sekularyzowaną par excellence, konstrukcja nowoczesnego narodu w pewnym sensie zastąpiła tożsamość wyznaniową. W Europie Środkowej działo się to inaczej. Nowa wspólnota tworzyła się także w ramach religijno-kościelnych. Trudno sobie wyobrazić na przykład kształtowanie się narodu polskiego bez Kościoła katolickiego, a Serbów bez ich narodowej Cerkwi.

Zachodni badacze nacjonalizmów z lubością odróżniają zachodnią i wschodnią drogę powstawania narodu, określając pierwszą mianem nacjonalizmu politycznego, a drugą etnicznego. Ta spolaryzowana konstrukcja zawiera w sobie także przeciwstawienie rozumienia „rozwinięty” i „mniej rozwinięty”, czyli to, że proces zachodnioeuropejski uważa się za wzór i miarę. W dodatku nie uwzględnia się tu rosyjskiego nacjonalizmu imperialnego. Podejście środkowoeuropejskich historyków jest jednak o wiele bardziej umiarkowane, niekoniecznie obracają się oni w schematach skrajnie odmiennych (naród jako państwo i naród jako wspólnota kulturowa; pojęcie narodu według kryteriów subiektywnych albo obiektywnych), trafnie dostrzegając właściwości drogi środkowoeuropejskiej. Czeski historyk Miroslav Hroch sformułował to w ten sposób: „…już przy konstruowaniu wykazuje swoją bezsensowność przeciwstawność: albo naród istniejący od zawsze, albo sztucznie utworzony”.

Wykreowanie obrazu własnego narodu przebiegało w Europie Środkowej podobnie jak i gdzie indziej. Dla określenia grupy „my” zazwyczaj potrzebna była grupa „oni”, w odniesieniu do której my jesteśmy tymi innymi. Dla samookreślenia rozwijających się w Królestwie Węgierskim ruchów narodowościowych decydujące znaczenie miał ich stosunek do wspólnego państwa i do Węgrów. Obraz własnego narodu Chorwaci, Słowacy lub siedmiogrodzcy Rumuni utworzyli w latach trzydziestych XIX wieku w dużej mierze w odniesieniu do Węgrów. W mechanizmie dobierania atrybutów oraz zarysowywania charakterystycznych wątków często istniały podobieństwa. Każda wspólnota postrzegała siebie przeważnie w barwach pozytywnych. Ideolodzy narodu – w wielu przypadkach pisarze – przypomnieli dawne toposy i tradycje; poszukiwali przodków w kronikach średniowiecznych, obficie czerpali z dziedzictwa literackiego, starodawne uprzedzenia „wpisali” we własny portret narodu.

O wiele łatwiej mieli ci ideolodzy, Polacy, Czesi, Węgrzy, Chorwaci, których narody posiadały znaczące tradycje państwowości. „Starodawna świetność” średniowiecznego państwa jawiła się tu jako obraz przyszłości w zalążku. Pełen władców, średniowiecznych królewskich stolic, bohaterów. Przed trudniejszym zadaniem stanęli ci budowniczowie narodu, którym przyszło szukać „dziedzictwa” w mglistej, dalekiej przeszłości. Kiedy spoglądamy dzisiaj wstecz, wydaje nam się prawie niewiarygodne, że stosunkowo mało liczebne wspólnoty kulturowe, jak Słoweńcy czy Słowacy, którzy dawnej sławy swojego narodu musieli szukać w prawiekach własnej historii, także podążyły drogą przeobrażającą je w nowoczesny naród. Oczywiście nie wolno o tym zapomnieć, że w naszym regionie o wiele dłużej istniała tolerancja językowo-religijna niż w niejednym kraju Europy Zachodniej. Słoweński historyk, Peter Vodopivec, zestawiając możliwości Słoweńców i Bretończyków, stwierdził na przykład, że zamieszkujący w różnych prowincjach Imperium Habsburskiego Słoweńcy mieli o wiele bardziej sprzyjające warunki rozwoju własnego języka i kultury niżeli Bretończycy w silnym francuskim środowisku językowym. Dążenia Słowian wzmocniła idea głębokiej wspólnoty, którą spopularyzowali – nie przypadkiem – słowaccy poeci i uczeni (przede wszystkim Ján Kollár i Pavol Jozef Šafárik). O dylematach kształtowania się narodu słowackiego świadczą języki, w których formułowano te wypowiedzi: niemiecki i czeski. Myśl wspólnoty słowiańskiej przywoływała obraz wielkości, co miało zasłonić marność tego, co obecne.

W Europie Środkowej wspólnota językowa – nieraz będąca dopiero na etapie tworzenia lub istniejąca tylko potencjalnie – nie przypadkiem stała się tak ważnym elementem w procesie tworzenia się narodów. Pierwsze pokolenie budowniczych narodów za swoje zadanie uważało skonstruowanie jednolitego, narodowego języka. Wtedy, gdy powstanie własnego państwa wydawało się jedynie marzeniem, kodyfikacja języka narodowego jawiła się jako realny, osiągalny cel. W latach trzydziestych i czterdziestych XIX wieku w elitach czeskiej, słowackiej, serbskiej, chorwackiej i słoweńskiej wykrystalizowały się ważne stanowiska polityczne właśnie podczas dyskusji o nowych normach językowych. Powzięto decyzje, które zapowiadały powstanie dwóch dwudziestowiecznych, wielonarodowych państw, a także ich późniejsze dylematy.

W Europie Środkowej „oblicza” narodów wchodziły ze sobą w dyskurs emocjonalny. Tęsknota za wolnością istniała zarówno we własnym obrazie Węgrów, jak i Słowaków, z tą różnicą, że na portrecie Węgra moglibyśmy ujrzeć wąsatą twarz dziedzica idei wolności szlacheckiej i stanowej, a na słowackim gołobrodego krajana, który jako chłop pańszczyźniany domaga się praw wolnościowych właśnie od wąsatego pana. Obraz narodu powstaje często niczym „układanka”, z różnorodnych elementów. Może się w niej znaleźć wiele elementów kultury ludowej czy geografii z rodzimym krajobrazem, zewnętrzna i wewnętrzna charakterystyka narodu, ważne wydarzenia historyczne, ale też kojarzone z narodem produkty lub zawody. A zatem wyobrażeniem Węgra u Słowaków jest właśnie „wąsaty” pan (atrybut szlachcica!). Dla Węgrów zaś Słowak to zazwyczaj pasterz lub chłop, w każdym razie ktoś należący do niższego stanu.

Warto na moment wybrać się w świat środkowoeuropejskich stereotypów narodowych, zastanowić się, które obecne od dawna uprzedzenia przeobraziły się i utrwaliły z czasem jako uprzedzenia narodowe. Postarałem się zarysować tło wzajemnych narodowych uprzedzeń w Europie Środkowej w szkicu typologicznym. Klasyfikacja argumentów obecnych w uprzedzeniach może pozwoli dojść do tego, jakie są źródła uogólnień powstających jednak na bazie rzeczywistych doświadczeń. Nie ulega wątpliwości, że przyczynami powstawania uprzedzeń bywają różnice cywilizacyjne, inny sposób życia lub też czynniki społeczne.

Samookreślenie grupy zawarte we własnym obrazie narodu (autostereotypia) służy wzmacnianiu wspólnoty i znajduje się w ścisłym związku, we wzajemnej definicji, z obrazem wykreowanym o nas przez innych (heterostereotypia). Środkowoeuropejskie uprzedzenia narodowe także funkcjonują w takiej wzajemnej relacji. Podstawą uprzedzeń może być wspomniana już różnica cywilizacyjna, ponadto odmienności stanowe lub wyznaniowe, różniące się od siebie typy osadnictwa (miasto−wieś), a także zróżnicowanie geograficzno-krajobrazowe (pogórze−nizina). W każdym przypadku wzajemne uprzedzenia sformułowano jako rodzaj przeciwstawień, binarnej opozycji. Typy przeciwstawień wchodzą ze sobą w relacje, uprzedzenia wywołane wskutek różnic stanowych mogą być wzmocnione na przykład przez odmienność cywilizacyjną lub wyznaniową. Na ukształtowanie obrazu Rumuna wśród siedmiogrodzkich Węgrów wpłynęły zarówno różnice religijne, jak i stanowe.

W Europie Środkowej także odnajdziemy, ustawioną na osi Zachód−Wschód równię pochyłą pogardy dla sąsiada zza wschodniej granicy, uważanego za mniej rozwiniętego, za barbarzyńcę. Chodzi głównie o odmienność w sposobie życia i mentalności. Ta równia pochyła uprzedzeń prowadzi nieprzerwanie od Zachodu na Wschód w całej Europie. Tak patrzą na przykład Niemcy na Czechów, Czesi na Słowaków, Słowacy na Ukraińców. Jedna z linii podziału cywilizacji europejskiej od tysiąca lat przebiega pomiędzy zachodnią a wschodnią tradycją chrześcijaństwa. Po obydwu stronach tej granicy rozwinęła się rozległa sieć uprzedzeń. W bizantyjsko-ortodoksyjnym postrzeganiu świata chrześcijanin Zachodu jest zeświecczony i wypalony. Natomiast w oczach człowieka Zachodu chrześcijanin wschodni jest bałwochwalczy, zacofany, zabobonny. Ten czynnik odgrywa dużą rolę we wzajemnych uprzedzeniach węgiersko-rumuńskich, serbsko-węgierskich lub polsko-ukraińskich.

Do uprzedzeń wywodzących się z różnic stanowych możemy zaliczyć przeciwstawienie mieszczanina i szlachcica. Przez długie wieki utrwalały się wzajemne wyobrażenia o sobie grup społecznych, nacechowane uprzedzeniami stanowymi. Epoka powstawania nowoczesnych narodów przekształciła te uprzedzenia społeczne w narodowe. Polski i węgierski pan wobec chłopa ukraińskiego, białoruskiego, litewskiego oraz słowackiego i rumuńskiego. W krajach, w których tożsamość narodowa miała szlacheckie korzenie, a ruchom narodowym przewodziła głównie szlachta, budowniczowie narodu o odmiennej kulturze i języku, posiadający jednak zaplecze chłopsko-poddańcze, w sposób naturalny formowali o sobie obraz przeciwstawny temu drugiemu. My jesteśmy ludem chałup, oni pałaców – przez co ci pierwsi stali się także nosicielami idei sprawiedliwości socjalnej. Dla samookreślenia ruchu narodowego Czechów podstawowe znaczenie miało objaśnienie relacji względem bardziej rozwiniętego świata niemieckiego (zarówno w odniesieniu do imperium Habsburgów, jak i Niemców zamieszkujących historyczne kraje Korony św. Wacława). Chcieli się oprzeć na tradycjach drobnomieszczańskich, a także − przeciwstawiając się katolicyzmowi Habsburgów − husytyzmie. Tak powstał obraz plebejskiego i demokratycznego narodu czeskiego.

Ten w istocie mieszczański autoportret Czecha stoi w opozycji do obrazu Polaka i Węgra posiadających bazę szlachecką, bo przecież wolność jako zasadnicza wartość była czymś innym w rozumieniu czeskim niż polskim i węgierskim. Z punktu widzenia „zawłaszczonego” przez Czechów demokratyzmu i pragmatyzmu Węgrzy i Polacy należą do świata feudalnego. Rewolucje i walki wolnościowe XIX i XX wieku Czesi skłonni byli uznać za przedsięwzięcia nierealne. W obliczu czeskich „mieszczańskich” uprzedzeń Węgrzy i Polacy są bezmyślni i lekkoduszni, spogląda się na nich poprzez okulary bardziej rozwiniętego świata. Za to w oczach Węgrów i Polaków Czesi są oportunistyczni, małostkowi, fałszywi, skłonni do usługiwania aktualnej władzy.

Obywatel miasta uważa chłopa ze wsi za człowieka ograniczonego, który uporczywie trzyma się swoich obyczajów, jest wrogiem zmian, idei rozwoju. Chłop zaś nieufnie spogląda na miasto, gdzie wszystko jest dla niego obce i nieprzewidywalne. Te obecne w wielu cywilizacjach prastare uprzedzenia „etnicyzowały się” w utworzonych o sobie nawzajem portretach Niemców i Czechów, Czechów i Słowaków, Niemców (Austriaków) i Węgrów.

W węgierskim obrazie narodowym Wielka Nizina stała się (głównie pod wpływem Petőfiego) typowym węgierskim krajobrazem. Słowaccy budowniczowie narodu w naturalny sposób za swoja ojczyznę uznawali góry (Felvidék – Górna Ziemia, czyli dzisiejsza Słowacja). W ten sposób pojawia się w argumentacji słowackich polityków i publicystów opozycja bogatej węgierskiej Niziny i biednej, słowackiej Górnej Ziemi.

Środkowoeuropejskie wzajemne portrety narodów tworzą niezwykle złożoną, barwną mozaikę. Te obopólne uprzedzenia były w pewnym stopniu nieodzowne w drodze do ukształtowania się narodów. Należy uznać za naiwny sposób myślenia, który ma nadzieję, że znikną one „w epoce oświeconego rozumu” w Unii Europejskiej lub wraz z postępującą globalizacją świata. Obrazy te są przecież przekazywane z kanonem kultury narodowej. Przyswajając je, stajemy się członkiem wspólnoty narodowej. Realnie myśląc, możemy liczyć jedynie na to, że w Europie Środkowej naszych czasów sprzeczności interesów mogą być jakoś zniwelowane, a poznawanie i porównanie tworzonych w przeszłości obrazów i uprzedzeń jasno ukaże ich relatywny charakter.

Jakkolwiek uprzedzenia bywają długotrwałe, nie są one jednak wieczne. Sprzyjające okoliczności, nowe, ważkie doświadczenia mogą je osłabić, zmienić. Zarówno w złym, jak i w dobrym kierunku. Dawna słowacka tradycja uważała na przykład Węgrów za braci we wspólnej ojczyźnie. Według starego słowackiego przysłowia: „Węgier to brat, Niemiec to szwagier…” (Peter Záthurecký, 1896). Obraz Węgra jako wroga zbudował dziewiętnastowieczny ruch narodowy, a rozpowszechniono go dopiero po powstaniu pierwszego państwa czechosłowackiego.

Na Węgrzech z kolei od końca XIX wieku ukształtował się stosunkowo niekorzystny obraz Czechów; po pierwszej, a następnie drugiej wojnie światowej nabrał on jeszcze ciemniejszej barwy. Uprzedzenia zaczęły się jednak znacząco zmieniać po 1968 roku. Coraz silniej podkreślano fakt wspólnego losu, a do uformowania pozytywnego obrazu przyczyniły się – szczególnie wśród inteligencji – czeska literatura i sztuka filmowa.

Wiodący prąd chorwackiego ruchu narodowego od połowy XIX wieku przekształcił tradycyjny, raczej korzystny obraz Węgra, którego podstawą była świadomość wspólnej państwowości i skazania na siebie. W pojmowaniu „iliryzmu” Węgry utożsamiano jednak z zagrożeniem i siłami dążącymi do ograniczenia samostanowienia Chorwacji. W latach 1893 i 1903 zorganizowano w Zagrzebiu antywęgierskie manifestacje. Kiedy w 1990 roku Chorwacja wystąpiła z drugiego państwa jugosłowiańskiego, a w dramatycznej sytuacji wojennej otrzymała z Węgier kilkakrotną pomoc, opinia publiczna znów odkryła Węgry i wspólne tradycje. Uprzedzenia wobec nich zrobiły obrót o 180 stopni. Teraz stały się one najlepszym sąsiadem (według ankiety „Večernjego Listu”).

Przekład z węgierskiego Joanna Nowostawska-Gyalókay

O autorach

Csaba G. Kiss

Historyk literatury i kultury, eseista, znawca problematyki środkowoeuropejskiej. Profesor w Katedrze Historii Kultury na Uniwersytecie im. Loránda Eötvösa w Budapeszcie. Jest także wykładowcą w Seminarium Studiów Środkowoeuropejskich działającym przy Instytucie Slawistyki i Studiów Wschodnioeuropejskich na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Karola w Pradze. W roku 2009 nakładem Międzynarodowego Centrum Kultury w Krakowie ukazał się tom jego esejów i szkiców zatytułowany „Lekcja Europy Środkowej”.

INNE ARTYKUŁY TEGO AUTORA

Copyright © Herito 2020