Grafika Die Mütter przedstawiająca zwartą grupę kobiet i dzieci przytulonych do siebie w geście ochrony i bliskości. Ciemne, mocno kontrastowe sylwetki tworzą niemal zwartą bryłę, z której wyłaniają się twarze, dłonie i skulone postacie dzieci.

Nowa Europa Środkowa

Przeciw historii kompensacyjnej

Publikacja: 22 października 2026

NR 60 2026

TAGI DO ARTYKUŁU

DO LISTY ARTYKUŁÓW

W przeciwieństwie do eseistyki, balansującej na pograniczach filozofii dziejów i międzynarodowej psychoanalizy moralnych normatywów i historycznej makroskali, literatura Europy Środkowej okazuje się szalenie spójna, w dużo mniejszym stopniu służy bieżącym interesom politycznym, unika też wywyższania się.

 

Istnienie Europy Środkowej, jej granice i tożsamość to pytania palące wyłącznie dla niej samej. Od XVIII wieku szuka ona lustra, w którym mogłaby się odbić, oraz granic, które by ją odgradzały od innych. Jej intelektualiści próbują tworzyć wielkie struktury eksplikacyjne, ponadnarodowe narracje opisujące ducha dziejów. Tekst Milana Kundery „Zachód porwany albo tragedia Europy Środkowej”, wydany we Francji w 1983 roku i nieustannie – sądząc także po liczbie polemik – budzący gorące emocje, z całą pewnością stracił na aktualności, choć wciąż jest w naszej kulturze obecny. Kundera pisał o Polsce, Czechach i Węgrach, nie biorąc pod uwagę, jak zauważa Przemysław Czapliński[1], innych krajów byłego bloku wschodniego, zależnych od ZSRR. Poznański literaturoznawca wytyka – z perspektywy lat dwudziestych XXI wieku – kunderowskie przeoczenia: skupienie na inteligencji jako jedynej klasie społecznej, dyskusyjny wybór tylko narodów stawiających otwarty opór komunizmowi, pominięcie antysemityzmu i jego więziotwórczej roli w państwach, które uczestniczyły w II wojnie światowej, hierarchizowanie różnych części Starego Kontynentu, uznawanie, że gotowość do oddania życia za Zachód świadczy o wyjątkowej roli Europy Wschodniej.

 

W przeciwieństwie do eseistyki, balansującej na pograniczach filozofii dziejów i międzynarodowej psychoanalizy (kto jest lepszy, czyja trauma wypycha na wyższą pozycję w wyścigu historii), moralnych normatywów i historycznej makroskali, literatura Europy Środkowej okazuje się szalenie spójna, w dużo mniejszym stopniu służy bieżącym interesom politycznym, unika też wywyższania się. Zaświadcza o traumie, jest patriarchalna i nieheteronormatywna, chaotyczna i melancholijna jednocześnie, entuzjastyczna i rozliczeniowa, koturnowa i masowa, superkobieca i ekstramęska, cywilna, partyzancka i kolaborancka.

Literatura Europy Środkowej pracuje przeciwko historii kompensacyjnej – tego terminu używa Czapliński we wspomnianym eseju, starając się pokazać, jakie są koszty europejskiej megalomanii: „reżyserem tego spektaklu jest strach przed prawdą, a ochrona kłamstwa zawsze wymaga przemocy – popycha do tworzenia prawa mającego cenzurować sztukę i naukę, do prewencyjnego antysemityzmu, do zamazywania śladów i tworzenia historii kompensacyjnej”.

Literatura naszej części kontynentu nie unika też wcale przemocy – zmienia jednak jej kierunek i dynamikę, stosuje inne narzędzia opisu. Nawet w powieści Ismaila Kadarego „Generał martwej armii”, pisanej na początku lat sześćdziesiątych i opowiadającej o poszukiwaniu ciał włoskich żołnierzy faszystowskich na terenie Albanii, wojsko pojawia się wyłącznie jako ekshumowane kości, umieszczane w specjalnie przygotowanych workach. Nie ma walki, konfliktu, a resentyment, gniew albański i włoski tli się pod powierzchnią. Kadare usypia czytelnika, każe mu myśleć, że będzie śledził monotonną akcję, powolne poszukiwanie grobów, frustracje generała-nadzorcy, który wojnę spędził w Afryce i teraz rozrysowuje na pudełkach po papierosach strategie bitewne. Pisarz z Gjirokastry dwa razy tylko wprowadza sceny przemocy i w obu przypadkach ma ona uderzający charakter: najpierw we śnie włoskiego dezertera pracującego u albańskiego gospodarza. Karmiony, ukrywany, chroniony, śni o gwałcie na córce swego opiekuna. Dokładnie pamięta po przebudzeniu, jak biegł po schodach do jej sypialni i co jej robił. Drugi raz Kadare posługuje się stylem urzędniczego streszczenia: pułkownik Z., włoski bohater, dowódca oddziału słynącego z okrucieństwa, morduje partyzanta, a następnie bierze sobie na noc jego czternastoletnią córkę. Ta rano prosto z jego namiotu wskakuje do studni.

Takich scen odnajdziemy w literaturze także późniejszej bardzo dużo – Sofi Oksanen w powieści Oczyszczenie, opublikowanej w Finlandii w 2008 roku, ale rozgrywającej się w Estonii, wprowadza scenę gwałtu na kobietach, które ukrywają członka rodziny – partyzanta. Dwie dorosłe siostry poddają się tej „procedurze” stosowanej przez radzieckich wojskowych, by chronić męża jednej z nich, ale też po to, by nie dopuścić do gwałtu na ich córce. Kateřina Tučková w książce „Wypędzenie Gerty Schnirch”, poświęconej wygnaniu Niemców z Czech w maju 1945 roku, operuje gwałtem wiele razy. Wojna się skończyła, ale kobiety podążające w pochodzie wygnańców, nowych podludzi, są atrakcyjnym, łatwym łupem. Można z nich korzystać do woli, a ich zabójstwo w żaden sposób nie jest karane. Statystyki urzędnicze nie ujmują nawet takiej kategorii, zmarłym z niemieckiej deportacji jako przyczynę śmierci wpisuje się choroby lub uwiąd starczy. Żadne z tej trójki autorów – a powieści pisane przez nich obejmują Albanię, Czechy i Estonię i rozgrywają się na przestrzeni pięćdziesięciu lat – nie pokazuje nam samej sceny przemocy. Jest ona jednak dosadna przez swój brak reprezentacji, pojawia się najpierw w śladach na ciele – siniakach, krwi, wyrwanych włosach, połamanych żebrach, ciążach, a później we wspomnieniach, nocnych potach i koszmarnych snach. Wdowa-matka z powieści Kadarego zaczyna wyć, gdy widzi mundur włoskiego generała na ślubie w swojej wsi, Aliide Tru u Oksanen nie znosi piwnicznego zapachu, Gerta u Tučkovej przestaje liczyć, ile razy ją gwałcą, ważne staje się tylko to, czy uda jej się ochronić dwumiesięczną córkę. Dopiero później, gdy jest bezpiecznie, a dziewczynka ma kilka lat, jej matka nocami budzi się z krzykiem na ustach. O przemocy zaświadczać ma zatem siła traumy, a także sugestia, budująca w umyśle czytelników kalejdoskop wyobrażeń.

Przemoc wymierzona jest przede wszystkim przeciwko kobietom i dzieciom, w opowieściach literackich to ona służy za narzędzie dyscypliny, jej przedmiotem są cywile, a nie żołnierze wrogiej armii. Dokonuje się tu zatem znamienne przesunięcie, literatura, nawet jeśli nie zawiera konkretnych świadectw, to z wielości podobnych doświadczeń zbiera (jak Oksanen czy Tučková) jeden los. Obie te autorki w innych swoich powieściach także uprzywilejowują głos kobiet, czyniąc ze sposobu ich traktowania papierek lakmusowy etyki europejskich systemów ideologicznych. W pewien sposób ten sam mechanizm, choć w odniesieniu do młodych mężczyzn, uruchamia Darko Cvijetić w swoich świetnych, wydanych po polsku epickich poematach: „Windzie Schindlera” i – zwłaszcza – „Czemu na podłodze śpisz”. Ten chorwacko-serbski autor, młodszy brat żołnierza biorącego udział w wojnie w latach dziewięćdziesiątych, na pierwszy plan wysuwa los chłopców z jednego bloku, którzy nagle nie tylko muszą iść do wojska i wziąć broń do ręki, ale też opowiedzieć się po którejś ze stron konfliktu. Nie potrafią strzelać, nie wiedzą, dlaczego właściwie mają to robić, co ich dzieli od sąsiadów z molocha w Prijedorze. Z tych dwóch skradzionych niewinności wyrasta jednak przemoc, i to skrajna – podpalenia, okaleczenia, strzały oddawane do dzieci. Cvijetić pokazuje swych bardzo młodych bohaterów w godzinie śmierci, opisuje ich pogrążone w żałobie matki, które mają cechy wdowy Kadarego. Najciekawszy jest jednak wtedy, gdy pozwala swoim postaciom przeżyć i spotkać się na nowo, już na emigracji zarobkowej, gdy nagle serdeczni przyjaciele, pogrążeni w robocie, orientują się, że w czasie wojny służyli we wrogich armiach i walczyli przeciwko sobie.

Niewinność młodości to nie jest locus communis tradycji literatury Europy Środkowej, powiedziałabym raczej, że to rzadki przywilej. Najczęściej jest tak jak u Herty Müller w „Huśtawce oddechu” albo u Serhija Żadana w „Arabeskach”: wojna nie tylko pozbawia zdolności do empatii, do dziwienia się światu, odcina od możliwości nauki, ale też uczy wyrachowania, oziębłości emocjonalnej, w końcu przyjęcia zasad czasu opresji jako własnych. Wyjście z nich nie jest możliwe, troska o własną skórę okazuje się wartością, której nie można się oduczyć, zdaje się mówić Müller. Jej bohater, mieszkający w Rumunii siedemnastoletni Niemiec Leopold Auberg (wzorowany na poecie Oskarze Pastiorze), trafia do obozu tuż po zakończeniu wojny. Z Rumunii Armia Czerwona wywozi Niemców w wieku produkcyjnym; na terenie dzisiejszej Ukrainy mają oni odbudowywać infrastrukturę przemysłową, zniszczoną przez działania militarne III Rzeszy. Auberg spędza tam pięć lat, w czasie których ciężko pracuje fizycznie, zmaga się z „aniołem głodu” i od niego właśnie uczy się wartości. Ta fascynująca personifikacja, nawiązująca po części do Waltera Benjamina, a po części do fizjologicznych omamów głodowych, staje się przewodnikiem młodego rumuńskiego Niemca po świecie. „Anioł głodu” mówi, że jeden ruch łopatą równa się gramowi chleba, każe mu także ukrywać homoseksualizm, penalizowany jeszcze mocniej niż w Rzeszy – natychmiastowym biciem i poniżeniem prowadzącym do śmierci.

Auberg nie ma w sobie nic z naiwnego młodzieńca, jest tylko walka o przeżycie – to ono pozwala mu się cieszyć, że opuszcza dom, nawet jeśli podróżuje w wagonie bydlęcym. Chłopak boi się, że jeden z jego partnerów z parkowych schadzek mógłby go wydać, liczy więc na odmianę losu w nowym miejscu. Ten sam gen przetrwania ożywa lata później, już po wyjściu Auberga na wolność, gdy policja niemiecka aresztuje kilku gejów, złapanych właśnie w parku. Bohater rumuńskiej noblistki porzuca wtedy żonę i wyjeżdża za granicę – znów w obawie przed ujawnieniem. Ciągle jednak zmaga się z „aniołem głodu”, zdając sobie sprawę z własnej niemoralności i lękowych reakcji.

Herta Müller opublikowała tę powieść, odwołując się nie tylko do losów i opowieści Pastiora, ale też własnej matki, w 2009 roku. Gorycz, na której opiera się „Huśtawka oddechu”, można przyjąć tylko wtedy, gdy towarzyszy jej myśl, że żadnych wojen i wysiedleń już nie będzie, że doświadczenie i erozja moralna młodego Leo nie powtórzą się w kolejnych pokoleniach. W oczywisty sposób nie jest to prawda, nie możemy mieć takiej nadziei, zwłaszcza w 2026 roku.

Rok temu ukazały się „Arabeski” Serhija Żadana, książka, w której przeplata się opis wojennej codzienności cywilów i żołnierzy, tworząc jedną wielką opowieść o ludziach zmęczonych, poddawanych nieustannej presji, strachowi, głodowi. Ostatnie opowiadanie tomu traktuje o dzieciach, którym wolontariusze przywożą jedzenie. Najstarsza dziewczynka, opiekunka całej grupy, nadzorująca ruch w rozsypującej się ruinie, domu niezdatnym do mieszkania jeszcze przed bombardowaniami, jest młodsza od bohatera Müller. Patrzy dumnie na wolontariuszy – samych dorosłych mężczyzn – a Żadan próbuje interpretować to spojrzenie: ile jest w nim wściekłości, ile lęku, ile urażonej dumy, ile obawy o przyszłość dzieci, których w ogóle nie powinna mieć wokół siebie?

Zestawiam tutaj książki autorek i autorów z Albanii, Czech, Estonii i Finlandii, Niemiec i Rumunii, Serbii i Ukrainy. To pobieżny przegląd, zahaczający o ostatnie kilkanaście lat, skupiony raczej na tekstach współczesnych. Pozwala jednak zobaczyć, że pytania, na które nie potrafi odpowiedzieć myśl polityczna, literatura chwyta w locie i udziela odpowiedzi złożonych, dalekich od prostych osądów i hierarchizowania. Literatura ta – pod piórem Cvijeticia, Kadarego, Müller, Oksanen, Tučkovej, Żadana – nie boi się odgrzebywania miejsc lepkich i trudnych, a jednocześnie nie robi ze swoich bohaterów niewinnie skrzywdzonych ofiar, nie pozwala im zastygnąć w tym jednym wymiarze, choć tak z pewnością byłoby łatwiej. Daleko jej do postrzegania Europejczyków z tej części świata jako moralnie wyższych – jak chciał nas widzieć Kundera; bardziej przyciąga ją bilans zysków i strat, jakie w ludziach pozostawiają życie w tym miejscu i ich doświadczenia.

Nawet jeśli za jakiś czas okaże się, że żyliśmy w symulakrum Europy i że Europy Środkowej nie ma, to na pewno istnieje jej literatura – pochodząca z państw o rozmaitych drogach politycznych po 1989 roku, a jednocześnie odbijająca te same doświadczenia na podobne sposoby: jest to literatura, która uprzywilejowuje głos wykluczonych i najsłabszych, bodzie w miejsca bolesne, wstydliwe, mało ją interesuje politycznie poprawna wersja historii, za to idzie tam, gdzie czają się tabu, niejasna odpowiedzialność, rozmyta wina, brzydota moralna i lęk.

 

Bibliografia

Darko Cvijetić, „Czemu na podłodze śpisz”, przeł. Dorota Jovanka Cirlić, Warszawa 2025.

Darko Cvijetić, „Winda Schindlera”, przeł. Dorota Jovanka Cirlić, Warszawa 2024.

Ismail Kadare, „Generał martwej armii”, przeł. Maria i Cezary Gawrysiowie, Warszawa 1984.

Herta Müller, „Huśtawka oddechu”, przeł. Katarzyna Leszczyńska, Wołowiec 2010.

Sofi Oksanen, „Oczyszczenie”, przeł. Sebastian Musielak, Warszawa 2010.

Kateřina Tučková, „Wypędzenie Gerty Schnirch”, przeł. Julia Różewicz, Wrocław 2019.

Serhij Żadan, „Arabeski”, przeł. Michał Petryk, Wołowiec 2025.

Serhij Żadan, „W mieście wojna”, tłum. Michał Petryk, Wołowiec 2024.

[1] Przemysław Czapliński, Literatura do oporu: Między Europą Środkową a teraźniejszością „Czas Kultury” 2023, nr 21, https://czaskultury.pl/artykul/literatura-do-oporu-miedzy-europa-srodkowa-a-terazniejszoscia/ [dostęp: 17.08.2026].

 

O autorach

Paulina Małochleb

krytyczka literacka, badaczka i wykładowczyni. Laureatka Nagrody Prezesa Rady Ministrów oraz stypendystka programu „Młoda Polska” Narodowego Centrum Kultury. Autorka książki naukowej Przepisywanie historii, eseju Mięśnie mam od miłości. O macierzyństwie i bloga ksiazkinaostro.pl, publikowała m.in. w Polityce, Krytyce Politycznej, dwutygodnik.com, Nowych Książkach i Twórczości.

INNE ARTYKUŁY TEGO AUTORA

Copyright © Herito 2020