Słowacja - Slovensko - Slovakia

Odtwarzanie i utrwalanie przeszłości. Uwagi na marginesie kilku dyskusji o słowackiej historii

Publikacja: 2 września 2021

NR 9 2012

TAGI DO ARTYKUŁU

DO LISTY ARTYKUŁÓW

Dla każdego społeczeństwa charakterystyczne jest dążenie do objęcia władzy nad pamięcią oraz kontrola nad konstruowaniem obrazu przeszłości, co prowadzi do wysiłków na rzecz ustabilizowania jedynego ideologicznego (na przykład narodowego) dyskursu i modelu symboli. Wyzwaniem dla dzisiejszej historiografii jest zatem rola, jaką będzie odgrywała w tym procesie.

Związki pomiędzy historią i pamięcią stanowią ciekawy temat do dyskusji. Podczas debat często utożsamia się lub zamienia oba terminy. Nierzadko również przedstawia się je jako dwa odrębne pojęcia. Do tych tendencji dołącza się brak klarownego podziału między wynikami analizy historycznej i wspomnieniami współczesnych, które mogą się zarówno wzajemnie wykluczać, jak i ze sobą współgrać.

Historia słowacka ma wiele wymiarów złożonych z równoległych narracji, które często współzawodniczą o powszechną akceptację. Nie sądzę, by znalazło się wielu historyków, którzy chcieliby tę rywalizację ograniczyć czy nawet zahamować. Taki krok w czasach demokracji, społeczeństwa pluralistycznego oraz internetu jest wręcz niemożliwy. Jednocześnie pomimo wolności poglądów jesteśmy świadkami nieustannego konstruowania i forsowania określonych schematów ideowych oraz odtwarzania mitologii państwowej. Te historyzujące elementy kształtują z jednej strony identyfikacyjne i komunikacyjne strategie w społeczeństwie słowackim, z drugiej jego zewnętrzny wizerunek.

Regularnie powtarzane wyobrażenia o przeszłości są częścią określonych narracji historycznych, interpretowanych jako „narodowe”, które stopniowo od XIX wieku rozwijały się w dzisiejszej Słowacji. Użyłem liczby mnogiej, by uniknąć nieporozumienia, że chodzi o jedną narrację historyczną, która jest równocześnie ideologią narodową, czy też tak zwanym słowackim spojrzeniem. Chcę podkreślić, że prócz obecności pozornie stabilnych schematów wyobrażenia o historii narodowej i wizjach przeszłości nie są statyczne, wręcz przeciwnie, są dynamiczne i podlegają ciągłym zmianom.

Historyk Jacques Le Goff zwrócił uwagę na dwa główne czynniki wpływające na powstanie i rozwój europejskiej (greckiej) historiografii. Pierwszy był etniczny, mający jako cel odróżnienie cywilizacji (Greków) od barbarzyńców. Drugi polityczny. W ten sposób już w antycznej Grecji historię uprawiano w interesie najwyższych warstw społecznych. Była więc ona ściśle związana z uprawomocnionym wspominaniem przeszłości i stała się skuteczną bronią polityczną. Autorzy postmodernistyczni zwracają także uwagę na fakt, że bez określonego fundamentu ideologicznego nie sposób rozmawiać o przeszłości. Wiąże się to z osobowością autora, jego świadomością kulturową, statusem społecznym i wieloma innymi czynnikami. Co więcej, tezę o pośredniej rekonstrukcji przeszłości (rozumianej jako interpretacja zachowanych źródeł) postmodernizm wzbogacił o rolę języka jako tworzywa określonej „narracji historycznej”.

Wielu historyków podkreśla sprzeczność pojęć „historia” i „pamięć”. Historię definiują oni jako oryginalną konstrukcję historyka, pamięć natomiast jako żywy stosunek do przeszłości. Ze względu na temat artykułu interesujące wydaje się zarówno śledzenie interakcji, które zachodzą między pamięcią i historią, jak i nieustanne negocjowanie granic obu terminów.

Dla każdego społeczeństwa charakterystyczne jest dążenie do objęcia władzy nad pamięcią oraz kontrola nad konstruowaniem obrazu przeszłości, co prowadzi do wysiłków na rzecz ustabilizowania jedynego ideologicznego (na przykład narodowego) dyskursu i modelu symboli. Wyzwaniem dla dzisiejszej historiografii jest zatem rola, jaką będzie odgrywała w tym procesie. W jakim stopniu będzie wykorzystywana jako środek utrwalania historii oraz czy potrafi efektywnie oddziaływać na społeczeństwo poza sferą polityki.

Celem moich rozważań jest zwrócenie uwagi na pewne tendencje związane ze zjawiskiem historycznej kultury w Słowacji. Postaram się przedstawić, w jaki sposób kontekstualizuje się słowacką historię / historię Słowacji – chociażby w związku z tak zwanymi rocznicami ósemkowymi. Mam na myśli przypominanie ogólnie przyjętych historycznych momentów przełomowych, które odgrywają istotną rolę w słowackiej narracji narodowej. Chronologicznie rzecz biorąc, narracje zakodowane są przede wszystkim w datach: 1848, 1918, 1938, 1948, 1968. W roku 2008 podkreślano ponadto inne, mniej znane wydarzenia, które wpisały się w schemat „magicznych ósemek”. Chodzi o bratysławską manifestację ze świecami z roku 1988[1], której przypominanie łączy się z próbą rozliczenia przeszłości komunistycznej i tworzeniem kultu oporu wobec minionego reżimu. W związku z rocznicami ósemkowymi istotne stały się również słowa obecnego przewodniczącego Rady Narodowej, Pavla Paški, który sprawował ten sam urząd w latach 2006–2010: „Magiczna ósemka towarzyszyła nam podczas historycznej drogi do wolności narodowej”. Paška podkreślił w ten sposób aktualny narodowo-emancypacyjny potencjał „magicznych ósemek”.

Panteon słowackich bohaterów i narracje „historii narodowej” są w dużej mierze związane z wyżej wymienionymi etapami historycznymi. Wciąż toczą się dyskusje na temat ich znaczenia. Narracje o „węgierskim ucisku” lub „walce o wyzwolenie narodu” stały się wyraźnymi atrybutami słowackiej retoryki nacjonalistycznej. Nadal stanowią istotne schematy identyfikacyjne, poprzez które część społeczeństwa orientuje się w sieci relacji międzykulturowych.

Powrót historii?

W 1991 roku Jacques Rupnik określił terminem return of history proces, który w pełni rozwinął się w krajach bloku wschodniego i przyniósł ze sobą ponowne przewartościowanie przeszłości. Charakteryzował go również jako powrót nacjonalizmu do regionu Europy Środkowo-Wschodniej. Nacjonalizm w tym czasie ponownie stał się jednym z najważniejszych atrybutów uprawomocniających ówczesne koncepcje polityczne. Wyraźnie wpłynął na sposoby odtwarzania i utrwalania przeszłości.

Jak zaznacza Rogers Brubaker, idee nacjonalistyczne w krajach postsocjalistycznych zyskały popularność dzięki silnym wcześniejszym fundamentom. W czasach państwowego socjalizmu doszło do połączenia nacjonalizmów z dominującą teorią walki klasowej. Znajdujemy je chociażby w narracji o chłopskim pochodzeniu Słowaków, które uosabia znana metafora „tysiącletniej pszczoły”[2], odnosząca się do Słowaków jako anonimowych budowniczych dziejów. Element nacjonalistyczny wzbogacał ponadto oficjalny polityczny i kulturalny profil partii komunistycznej. Co więcej, był nieoficjalnie powielany przez część światopoglądowo ambiwalentnych obywateli, którzy własną ideologię budowali na sprzecznych – na przykład uwarunkowanych religijnie – tradycjach. Rezultatem tego procesu było odmienne czytanie narracji historycznych i zróżnicowane postrzeganie przeszłości.

Na początku lat dziewięćdziesiątych toczyły się w Słowacji liczne debaty poświęcone historii stosunków czesko-słowackich i słowacko-węgierskich. Tematy uprzednio przemilczane lub z różnych względów unikane stały się niezwykle popularne. Nie bez znaczenia dla żywotności dyskusji była potrzeba określenia nowej tożsamości państwowej (odnowienie tradycji Pierwszej Republiki Czechosłowackiej 1918–1938, powstanie Republiki Słowackiej), zarówno zbiorowej (wzmocnienie słowackich elementów narodowych), jak i indywidualnej (przełamywanie rodzinnego tabu), w myśl znanej maksymy: „Jeśli wiesz, skąd pochodzisz, wiesz, kim jesteś”. Proces ten przejawił się w niebywałym rozmachu rynku wydawniczego w zakresie historycznych lub historyzujących publikacji, których lejtmotywem było „odkrywanie prawdy” albo „wypełnianie białych plam”. Wzrost zainteresowania przeszłością widoczny był w mediach, w organizowaniu spotkań okolicznościowych, a także w „ponownym odnajdywaniu” i „ożywianiu” pamięci rodzinnej i regionalnej.

Doszło w ten sposób do przedstawiania historii słowackiej jako jedynej historycznej narracji związanej z terytorium zamieszkanym przez Słowaków. Kontekst czechosłowacki, który jeszcze nie tak dawno był dominujący, został odsunięty na dalszy plan i odpowiednio wymieniony na odkrywanie przeszłości „węgierskiej” (sprzed pierwszej wojny światowej) i słowackiej. Powrócono do tematów i argumentów aktualnych w latach 1918–1945. Wzrosła popularność koncepcji słowackiej historii / historii Słowacji autorstwa Daniela Rapanta i Františka Hrušovskiego. Hrušovský stał się przykładem krytycznego spojrzenia na kontekst węgierski i czechosłowacki, historię Słowacji opisywał bowiem przez pryzmat nieprzerwanej narracji (trwającej aż tysiąc pięćset lat, której kulminacją było ogłoszenie słowackiej niepodległości w 1939 roku). Jego rówieśnik i krytyk, Rapant, uznawał natomiast, że problematykę dziejów Słowacji i Słowaków należy umieścić w szerszym kontekście. Przy rewitalizacji starszych ujęć słowackiej historii marginalizowano i dewaluowano dorobek tak zwanej historiografii marksistowskiej sprzed roku 1989. Większość tekstów napisanych w tamtym czasie zyskało (częściowo słusznie) etykietę stronniczych, ideologicznych wytworów, podyktowanych przez „partyjnych aparatczyków”. W opozycji do nich zaczęto budować nową, „obiektywną” historię, która łączyła się nie tylko z drobnymi epistemologicznymi i metodologicznymi zmianami, lecz także była związana z „moralnym odrodzeniem” społeczeństwa. Wynikiem negowania i zapominania było również to, że przy ciągłej analizie „białych plam” i fragmentarycznym spojrzeniu na historię lekceważono gotowe prace i wyważano otwarte drzwi. Ówczesna „konfrontacja z przeszłością” sprawiła, że niektórych historyków piszących przed rewolucją z 1989 roku i tuż po niej zaszufladkowano jako „bolszewickich”. Określenie to wykorzystywano w ideologicznej walce nacjonalistów (nierzadko byłych komunistów) przeciwko słowackim historykom o poglądach liberalnych, którzy w tym czasie dysponowali najlepszym zapleczem naukowym.

Postrewolucyjna sytuacja w latach dziewięćdziesiątych spowodowała znaczne podziały w gronie historyków, co przejawiło się także w sporach o charakter „historii narodowej”. Charakterystyczne dla ówczesnych dyskusji były terminologiczne i merytoryczne polemiki, które do pewnego stopnia korespondowały z sytuacją w słowackim życiu politycznym i znajdowały odbicie w wymiarze ogólnospołecznym. Debaty te początkowo toczyły się na „wspólnej” płaszczyźnie porewolucyjnej refleksji nad słowacką historiografią. Pomimo wyraźnie odmiennych stanowisk i sposobów interpretacji historii dyskusje wypływały z ogólnego zainteresowania wymianą poglądów.

Jeden z konfliktów, tak zwana sprawa Ďuricy, trwająca w latach 1995–1997, zdobył rozgłos międzynarodowy. Spór zainicjowało wprowadzenie nowej pomocy dydaktycznej autorstwa emigracyjnego historyka Milana S. Ďuricy: chronologicznego podręcznika do historii Słowacji. Wywołało to w Słowacji, ale również za granicą, falę protestów, której wynikiem było wycofanie problematycznej publikacji z procesu nauczania. Przyczyniła się do tego między innymi presja z Brukseli. Podczas otwartego i bardzo eksponowanego w mediach konfliktu doszło do jednoznacznego rozgraniczenia środowisk opozycyjnych. Swoje poglądy prezentowali w liście otwartym pracownicy Instytutu Historii SAV (Słowackiej Akademii Nauk), a także w odpowiedzi profesor Ďurica[3]. Istotną motywacją sporu była ówczesna sytuacja w słowackiej polityce oraz to, że rząd Vladmíra Mečiara aktywnie wspierał próby rekonstrukcji historii Słowacji, które miały stwarzać „nowych” (narodowo uświadomionych) obywateli. Znaczącą rolę w tych staraniach odgrywali również historycy i politycy emigracyjni oraz przedstawiciele Macierzy Słowackiej, którzy zdecydowali się na wzięcie udziału w procesie zmian porewolucyjnych. Część z nich widziała w powstaniu Republiki Słowackiej w roku 1993 paralelę ze Słowacją lat 1939–1945. Po drugiej stronie barykady znaleźli się historycy z placówek badawczych i dydaktycznych w Słowacji, których poglądy miały poparcie większości ważniejszych instytucji naukowych za granicą. Jak już wcześniej zaznaczyłem, najbardziej aktywna część badaczy była, ze względu na swoją przeszłość lub raczej na negatywny stosunek do koncepcji ludackiego słowackiego nacjonalizmu z okresu drugiej wojny światowej, uwłaczająco napiętnowana jako Żydzi, bolszewicy i madziaroni. Merytorycznie chodziło przede wszystkim o ich niechęć do zaakceptowania radykalnej formy nacjonalistyczno-romantyzującego dyskursu dziejów słowackich. Już podczas tego konfliktu wzajemne polemiki doprowadziły do sformowania dwóch paralelnych środowisk, które zrezygnowały z produktywnej dyskusji. Doszło do obustronnego wykluczania konkurencyjnych grup, tworzenia równoległych instytucji i określania własnego zakresu wpływów. Tych procesów nie należy jednak absolutyzować.

Obecnie jesteśmy świadkami ukształtowania się równoległych – nawet jeśli nie całkiem odrębnych – instytucjonalnych światów. Co więcej, wyprofilowały się rozmaite edukacyjne, naukowe i kulturalne instytucje, które odzwierciedlają ów dwubiegunowy obraz i powielają własne narracje słowackiej historii / historii Słowacji. W praktyce dziennikarskiej stało się zwyczajem, że do większości dyskusji zaprasza się przedstawicieli obu konkurujących środowisk. Warto dodać, że to właśnie media pełnią w naszym społeczeństwie kluczową funkcję przy kształtowaniu postaw obywateli, również wobec historii.

Słowackiej historiografii nie sposób jednak ograniczać do dwóch powyższych prądów lub dwóch stabilnych ideologicznych biegunów. Taka wizja byłaby sporym uproszczeniem. Podział ten jest jednak realnym odbiciem polaryzacji poglądów grupy historyków w dyskusji o charakterze „historii narodowej”[4]. W ostatnich latach wykształciło się grono młodych pracowników naukowych, którzy w swoich badaniach nie odnoszą się do omawianych schematów koncepcyjnych, choć stopniowo się w ich ramach profilują. I chociaż słowackiego środowiska historyków nie należy ujmować jedynie w tonacji czarno-białej, nie chciałbym tu wygłaszać sądu o jego znacznym metodologicznym czy pokoleniowym zróżnicowaniu. Opóźniony rozwój historiografii słowackiej jest jednak ściśle związany z silnym wpływem ideologii politycznych i z niemożnością rezygnacji z podporządkowanej pozycji mimo zmian po 1989 roku.

Wydaje się, że dla słowackiej historiografii największym wyzwaniem jest „dotrzymanie kroku” najnowszemu myśleniu w tej dziedzinie i konfrontacja z wciąż obecnym i powielanym paradygmatem nacjonalistycznym w podejściu do historii. Nacjonalistyczna retoryka stanowi jeden z czynników, które mają wpływ ogólnospołeczny. Ściśle definiuje „słowackie terytorium”, „kulturę”, „charakter” oraz „obowiązki”. Jej podstawą jest idea ciągłości „narodowej historii i przestrzeni”, której kulminacją jest państwowa suwerenność. I choć wspominam o jednym paradygmacie nacjonalistycznym, chcę zaznaczyć, że w jego ramach możemy zaobserwować więcej nurtów. Nawiązują one w dużej mierze do argumentów z pierwszej połowy XX wieku, przede wszystkim z okresu Pierwszej Republiki Czechosłowackiej. W związku z tym w debatach naukowych wciąż dominuje prymordialistyczne lub perenialistyczne[5] spojrzenie na problematykę narodu, nawet jeśli w dyskursie naukowym nie stanowi ono już normy. Jeden z najbardziej wpływowych współczesnych autorów, Rogers Brubaker, zajmujący się teoriami nacjonalizmu, pozwolił sobie na kategoryczne stwierdzenie, że prymordializm jest obecnie martwy, nawet jeśli autorzy piszący o etniczności i nacjonalizmie ciągle do niego nawiązują. Równocześnie żaden poważny naukowiec nie podziela poglądu, który łączy się rutynowo z prymordialistami, ponieważ nie ma szansy na utrzymanie się w centrum debaty naukowej. W słowackich dyskusjach wciąż jednak pojawiają się i powtarzają argumenty o ponadtysiącletnim istnieniu „narodu słowackiego”, czego potwierdzeniem są chociażby dążenia do ponownego wprowadzenia pojęcia „dawni Słowacy” w kontekście wczesnego średniowiecza. I choć nie zamierzam dokładniej omawiać tego problemu, chcę podkreślić, że teza Brubakera nie spotkała się z szerokim odzewem w Słowacji. Nasza historiografia jest wciąż stosunkowo mało otwarta, na co wskazuje rzadkie cytowanie zagranicznych autorów i teoretyków oraz sporadyczne uczestnictwo w międzynarodowych projektach naukowych czy zespołach badawczych. Zagraniczni autorzy zajmujący się problematyką historii Słowaków i Słowacji są w większości uznawani za „entuzjastów” i „uczniów”, którzy nie są w stanie zrozumieć słowackich realiów. Również to błędne mniemanie uważam za jeden z ważniejszych czynników wpływających na żywotność słowackiej retoryki nacjonalistycznej, która staje się istotnym fundamentem publicznych i profesjonalnych dyskusji.

Kultura historyczna pod znakiem ósemek

Terminem „kultura historyczna” oznaczył Jacques Le Goff przestrzeń między społeczeństwem i przeszłością, w której ramach mieszczą się zarówno dyskursy naukowe, jak i debaty publiczne. Lubomír Lipták zwrócił natomiast uwagę na trzy płaszczyzny pamięci: oficjalną – prezentowaną przez struktury władzy, naukową – wynik pracy badawczej, oraz osobistą – związaną z prywatnym doświadczeniem. Z tymi kategoriami jesteśmy konfrontowani również podczas omawiania statusu rocznic ósemkowych w społeczeństwie słowackim.

Rok 2008 premier Robert Fico ogłosił rokiem umacniania tożsamości narodowej. Swoje postanowienie niedawno potwierdził podczas obchodów szesnastej rocznicy niepodległości: „Poprzez udział w takich wydarzeniach staramy się jasno pokazać nasz stosunek do słowackiej historii. W tych kwestiach politycy powinni dawać przykład”. W ten sposób nadał kierunek państwowej polityce utrwalania wybranych interpretacji historii (na przykład poprzez partycypację działaczy politycznych w zbiorowych uroczystościach i świętach). W podobnym duchu obchodzono niedawno stuletnią rocznicę tragicznych wydarzeń w Černovej[6]. W parlamencie przyjęto również ustawę o zasługach Andreja Hlinki w walce o wolność narodu słowackiego i niepodległość Republiki Słowackiej. Istotnym aktem politycznym było zarówno upamiętnienie powstania narodowego z roku 1944, jak i potwierdzenie przez parlament nienaruszalności dekretów Benesza[7]. Mało tego, na początku 2008 roku Juraj Janosik został publicznie ogłoszony autorytetem dla premiera i jego partii politycznej. Rozpoczęły się wspomniane spory o słuszność określania wczesnośredniowiecznych mieszkańców dzisiejszej Słowacji mianem „dawnych Słowaków”. Kontynuowano potyczki o postać Milana Rastislava Štefánika (działacza słowackiego ruchu niepodległościowego przed pierwszą wojną światową, jednego z założycieli Czechosłowacji), o którą od dłuższego czasu zabiega większość partii politycznych. Podobnym zainteresowaniem cieszą się również święci Cyryl i Metody. Co więcej, od paru lat nie spada popularność Milana Hodžy, publicysty i premiera Czechosłowacji w latach 1935–1938, którego „przywłaszczyła sobie” przede wszystkim najsilniejsza partia minionych rządów (SDKU – Słowacka Unia Chrześcijańska i Demokratyczna).

Powyższe problemy wskazują na rosnące zainteresowanie polityków manipulowaniem historii. W myśl tej zasady działa większość znaczących słowackich działaczy politycznych. Premier Fico niedawno stwierdził: „Szacunek wobec decydujących wydarzeń i postaci historycznych jest obowiązkiem każdego nowoczesnego europejskiego narodu. Tylko w ten sposób tworzy się stabilna pamięć narodowa. Obojętność względem siebie, względem własnej historii zemści się na nas wszystkich. Musimy kształtować stosunek Słowaków do historii, do jej ważnych postaci”. W słowach premiera program polityczny pokrywa się z wizją obywatelską i państwową, przy równoczesnym promowaniu jednolitego społeczeństwa. Bez wątpienia interesującym zjawiskiem jest łączenie narodowych, państwowotwórczych, społecznych, chrześcijańskich czy antyfaszystowskich motywów. Wątki te korespondują z profilem konkretnych partii politycznych, a przede wszystkim niosą wielki ładunek emocjonalny. Również w tej formie przejawia się rywalizacja między poszczególnymi podmiotami politycznymi zarówno na płaszczyźnie koalicja – opozycja, jak i wewnątrz sprzymierzonych obozów.

Oprócz zbiorowego odtwarzania przeszłości obecna jest jeszcze jedna tendencja – zapominanie. Niektóre narracje historyczne zyskują aktualność, inne ją tracą. W tej sytuacji w wyjątkowo schizofrenicznym położeniu znalazł się Instytut Pamięci Narodowej (Ústav pamäti národa), który niedawno obchodził dziesiątą rocznicę istnienia. W ostatnim czasie ze stron, które wciąż podkreślają potrzebę rozliczania się z komunizmem (czy też starają się ożywiać i umacniać słowackość), odzywają się głosy oceniające pracę ÚPN jako zbędną, kosztowną i nieprofesjonalną. Instytucja, która i tak powstała jako rezultat zmagań politycznych, musi nieprzerwanie nieść swój krzyż i bronić swojego istnienia.

Nie tylko upolitycznione sądy o historii odzwierciedlają jej związki z polityką. W debatach na temat historii i polityki wzięła udział część intelektualistów i naukowców. Wykorzystano tę okazję do zaprezentowania własnych koncepcji słowackiej historii / historii Słowacji. Wykrystalizowały się środowiska, które wspierały dążenia (rządzących i opozycyjnych) polityków, lub na odwrót, krytykowały ich działania jako nieczystą grę z przeszłością. Potwierdziło się również i to, że po wielu latach od „sprawy Ďuricy” nadal obowiązuje dwubiegunowy schemat podziału wśród historyków słowackich. Z debat bowiem wynikało, że silniejsza jest grupa charakteryzująca się rozumieniem dziejów przez pryzmat narodu. Ta natomiast konfrontowała się z „milczącą większością” (mam na myśli mainstreamowych i niektórych młodych historyków), zdecydowanie unikającą w otwartej dyskusji tematów kontrowersyjnych. Sytuacja ta potwierdza także powracanie do znanych problemów, pytań i interpretacji, co jedynie utrzymuje powstałe napięcie.

Obecnie widoczny jest powrót tematów z pierwszej połowy lat dziewięćdziesiątych, które dzielą nie tylko historyków, ale mają także istotny wpływ na podziały w społeczeństwie. Dyskusje o znaczeniu tragedii w Černovej i kontrowersje wokół Hlinki wywołały konflikty, który zdobyły spory rozgłos w mediach słowackich. W formie petycji sformułowano dwa różne oświadczenia, które zawierały odmienne opinie na temat roli dziejowej Hlinki i brzmienia ustawy o jego historycznych zasługach dla narodu słowackiego. Obie postawy wciąż jednak nie reprezentowały szerokiego spektrum poglądów w Słowacji. Historycy popierający uprawomocnienie historycznej rangi Hlinki, w większości członkowie Instytutu Historii Macierzy Słowackiej, podkreślili rolę, którą odegrał w narodowej historii Słowacji. Środowisko liberalne (ponownie naznaczone jako bolszewickie lub żydobolszewickie) zwracało uwagę zarówno na kontrowersje z nim związane, jak i na szkodliwość upolityczniania historii. Do zakończenia tej sprawy ostatecznie przyczyniły się formalne zmiany ustawy (Andrej Hlinka nie został uznany za „ojca narodu”), przyjęcie ustawy przez parlament słowacki (potwierdzono jego rangę w historii narodu słowackiego) oraz poczucie rozgoryczenia ze strony aktywistów, którzy podtrzymywali dyskusję. Nadal jednak otwarte pozostaje pytanie o to, jaki wpływ na kształtowanie kultury historycznej w Słowacji będzie miała taka forma uprawomocniania historii. Czy będzie to ponownie zależne od partyjnych dyrektyw (jak podczas minionego totalitarnego reżimu)? Być może rozwiązanie problemu spoczywa w gestii historyków? A może chodzi o wypracowanie formy kompromisu między obywatelami?

Nie twierdzę, że o prawo do interpretacji historii mogą ubiegać się tylko historycy i inni profesjonaliści. Ale czy nie stanowi zagrożenia fakt, że w obecnych czasach jej kierunek wyznacza polityczny establishment, który ma większy wpływ na formowanie kultury historycznej niż elita intelektualna poświęcająca tym zagadnieniom wieloletnie badania?

Nawet długo po upadku komunizmu nie udało się w Słowacji wypracować żadnej formy publicznego kompromisu rozdzielenia debat naukowych oraz propagandy ideologicznej. A może kompromisem jest brak zainteresowania i milczenie?

Sytuacja ta niewątpliwie wiąże się z pewnym ogólnospołecznym brakiem zaufania co do profesjonalności historyków, którzy nadal traktowani są jako przedstawiciele konkretnych opcji ideologicznych, nie zaś jako specjaliści w swojej dziedzinie. W tym kontekście nie należy zapominać, że środowisko historyków profiluje się publicznie. Dostrzega się je przede wszystkim podczas medialnych ideologicznych polemik, wywołujących silne emocje. W polemikach, co już wcześniej powiedziałem, nierzadko powtarzają się schematy interpretacyjne, które częściej przywodzą na myśl mitologiczne narracje i zaklęcia aniżeli dążenie do racjonalnego odtworzenia przeszłości.

Ponadto wydaje się, że wśród Słowaków brakuje powszechnego zainteresowania historią. Dochodzi do stopniowego społecznego znużenia tematami historycznymi oraz do zawężania czy upraszczania oferowanych interpretacji. Stosunkowo dużą popularnością cieszy się jednak historia Słowacji z lat 1938–1945. W słowackiej kulturze historycznej zakorzenił się bowiem argument, że historia zmierzała do suwerenności i niepodległości. Dlatego też zwraca się uwagę na „terytorium” i „naród” („narodowe terytorium”), a interpretacje opiera na linearnym wyobrażeniu procesu historycznego. Stopniowo kształtuje się pozytywny stosunek do państwa, które między innymi wykluczyło ze społeczeństwa, okradło i wysiedliło tysiące słowackich Żydów. W tym miejscu nie ośmielę się wskazać przyczyny tego procesu. Na użytek artykułu wspomnę tylko o tym, że niebagatelną rolę odgrywają tu poglądy różnych naukowców, polityków lub znaczących przedstawicieli hierarchii kościelnej. Myślę chociażby o stawianiu jasnego podziału między (słowacką) państwowością i autorytarnym reżimem (tzn. jego konkretną formą w czasie Republiki Słowackiej w latach 1939–1945), co spotkało się z szerokim odzewem wśród Słowaków. Takie spojrzenie, które bez wątpienia cechuje silny moralny relatywizm, prowadzi do zmniejszenia społecznej odpowiedzialności za zło, zwiększania tolerancji wobec przemocy i akceptacji (staro)nowej narracji historycznej. Retoryka nacjonalistyczna pojawia się więc także podczas omawiania skomplikowanych tematów, które obejmują wiele niełatwych kwestii moralnych. Mało tego, przypominanie chociażby powstania Czechosłowacji w 1918 roku czy zakończenia drugiej wojny światowej wzbudza w Słowakach minimalne – raczej formalne – zainteresowanie. Ciekawość wywołują natomiast „fakty” o istnieniu Xeny, wojowniczej księżniczki, i innych wytworów dzisiejszego przemysłu medialnego. Pytanie brzmi, co dalej…

Ze słowackiego przełożyła Magdalena Bystrzak

 

Artykuł jest skróconą i nieznacznie zmodyfikowaną wersją tekstu: Pripomínanie a kanonizovanie minulosti. Úvaha na margo niektorých diskusií o dejinách Slovenska, „Forum Historiae” 2008, nr 1: Variácie s pamäťou a dejinami., dostępnego w internecie: www.forumhistoriae.sk/FH1_2008/texty_1_2008/Michela.pdf (21 IX 2012), który powstał w ramach projektu badawczego nr P12: „Program rozvoje vědních oblastí na Univerzitě Karlově. Historie v interdisciplinární perspektivě. Formování a vývoj národních identit ve středoevropském prostoru v 19.a 20.století”.

***

[1] Autor nawiązuje do wydarzeń z 25 marca 1988 roku, kiedy na placu Hviezdoslava w Bratysławie domagano się wolności religijnej i przestrzegania praw człowieka. Demonstracja została brutalnie stłumiona przez funkcjonariuszy Verejnej Bezpečnosti (przyp. tłum.).

[2] Tysiącletnia pszczoła to tytuł powieści Petra Jaroša z 1979 roku (tłum. Andrzej Czcibor-Piotrowski, Józef Waczków). Na jej kanwie w 1983 roku powstał film w reżyserii Juraja Jakubiski (przyp. tłum.).

[3] Elena Mannová, Der Kampf um Geschichtslehrbücher in der Slowakei nach 1990, w: Umbruch im östlichen Europa. Die nationale Wende und das kollektive Gedächtnis, red. Andrei Corbea-Hoise, Rudolf Jaworski, Monika Sommer, Insbruck 2004, s. 125–135.

[4] Juraj Podoba, Rejecting Green Velvet: Transition, Enviroment and Nationalism in Slovakia, w: Dilemmas of Transition: The Enviroment, Democracy and Economic Reform in East Central Europe, red. Suzan Baker, Petr Jehlicka, London 1998, s. 129–144.

[5] Prymordializm traktuje naród jako kluczową, prymarną i niezmienną kategorię tożsamości jednostkowej i zbiorowej, perenializm odnosi się natomiast do długowieczności dzisiejszych narodów (przyp. tłum.)

[6] 27 X 1907 r. w miejscowości Černová krwawo stłumiono manifestację mieszkańców, którzy domagali się, by nowo zbudowany katolicki kościół wyświęcił miejscowy ksiądz o orientacji narodowo‑klerykalnej i znany działacz na rzecz praw słowackich, Andrej Hlinka (1864–1938), dziś jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci słowackiej historii.

[7] Dekrety Benesza wydawał rząd Republiki Czechosłowackiej na uchodźctwie w latach 1940–1945. Dotyczyły one m.in. konfiskaty mienia Niemców sudeckich oraz części mieszkańców narodowości węgierskiej, którym odebrano czechosłowackie obywatelstwo, a następnie przymusowo wysiedlono.

O autorach

Miroslav Michela

Pracownik naukowy Instytutu Historii Słowackiej Akademii Nauk w Bratysławie, wykładowca na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Karola w Pradze. Redaktor naczelny czasopisma „Forum Historiae”. Zajmuje się historią Słowacji i Europy Środkowej XX wieku. W 2009 roku w wydawnictwie Kalligram opublikował monografię Pod heslom integrity, poświęconą stosunkom słowacko-węgierskim w latach 1918–1921.

INNE ARTYKUŁY TEGO AUTORA

Copyright © Herito 2020